Zawsze chciałem ¶piewać, cieszyć się na scenie
Swym osobliwym głosem robić wrażenie
Dzi¶ wiem, że zabrakło talentu i chęci
By muzyce całe swe życie po¶więcić
Porzucone ambicje żyj±ce żale
Nękaj± męcz± i niszcz± wewn±trz stale
Nie maj± nie chc± mieć ni grama lito¶ci
Przychodz± w smutku zmęczeniu i zło¶ci
Oddać poezji się chciałem, pisać wiersze
Powiedzieli, że mierne s± i mierniejsze
Popłakałem się i złamałem me pióro
Ruszyłem procentow± drog± ponur±
Porzucone ambicje żyj±ce żale
Nękaj± męcz± i niszcz± wewn±trz stale
Nie maj± nie chc± mieć ni grama lito¶ci
Przychodz± w smutku zmęczeniu i zło¶ci
Rzucać kamieniami w skorumpowanych
Próbowałem stawać po stronie przegranych
Nim duży zamach wzi±łem kto¶ we mnie cisn±ł
\"Ty bandyto ty skinie\" - dono¶nie krzykn±ł
W końcu miałem stać się zwykły, normalny
Normalno¶ć przerosła mnie i ¶wiat realny
Wiele czasu byłem sam, wiele straciłem
Może słowom ojca długo nie wierzyłem
|