Autostrady wielkich miast wÂ?r??d bezkresu dr??g
Nocni je1d1cy pedzÂ? tam z po3udnia na wsch??d
WÂ?r??d przestrzeni cienie aut w Â?wietle barwnych lamp
Tylko one m??wiÂ? mi, ?e mknie w dal ktoÂ? sam
DokÂ?d pedzisz bracie m??j w labiryncie gwiazd
Chcesz powstrzymaa czasu bieg naciskajÂ?c gaz
Czy w twym domu czeka gdzie ciep3ej strawy dzban
Przygotowany w Â?wietle dnia przez kobiecÂ? d3on
Srebrnych woz??w r??wny lot, statecznik??w gwizd
Jak narkotyk wciÂ?ga nas od zmierzchu po Â?wit
Upojonych lotem swym, zapatrzonych w mrok
Na zakrecie budzi ich nag3y Â?wiat3a snop
DokÂ?d pedzisz bracie m??j w labiryncie gwiazd
SwÂ? samotnoÂ?a zgubia chcesz wÂ?r??d zau3k??w dnia
Czy w twym domu czeka cie twego dziecka Â?miech
I ramiona ?ony twej, w kt??rych przyjdzie sen
Twego wozu r??wny lot i silnika rytm
Jak narkotyk wciÂ?ga cie od zmierzchu po Â?wit
Upojony lotem swym, zapatrzony w mrok
Nie przeczuwasz jeszcze, ?e to ostatnia noc
|