Do knajpy si?? chodziÂ?o poszuka?? sobie Â?on...
Poszuka??, bo to w knajpie, znajdowa?? nie wypada.
PrzegrywaÂ? ten, kto pierwszy zaliczyÂ? w kÂ?cie zgon,
WygrywaÂ?, kto ostatnich do domu odprowadzaÂ?.
A p??Â?niej si?? wzruszaÂ?o, gdy biegÂ?o si?? przez mgÂ???
W pszenicy aÂ? do pasa, do sÂ?o??ca aÂ? po rosie,
Â?piewaÂ?o si?? "Hosann??" dla babci, co na msz??,
Jak gliniarz daÂ? alkomat, dÂ?ubaÂ?o si?? nim w nosie.
Lecz nagle Marian ze schod??w spadÂ?
I caÂ?kiem mu si?? pozmieniaÂ? Â?wiat.
Gdy Marian nagle ze schod??w spadÂ?,
W jednÂ? noc przeÂ?yÂ? pi???? lat...
W jednÂ? noc przeÂ?yÂ? pi???? lat...
Po lesie si?? Wartburgiem jeÂ?dziÂ?o aÂ? si?? grzaÂ?,
Z pijanym w sztok sÂ?owikiem gadaÂ?o po niemiecku,
Ta??czyÂ?o si?? "dÂ?dÂ?ownice", gdy Krawczyk Krzysiek graÂ?,
StraszyÂ?o si?? nawzajem najbielszym z biaÂ?ych dzieckiem.
Im grubszy tort tym gÂ???biej odcisnÂ??? trzeba twarz.
Im zimniej tym cieplejsza jest na Â?wirowni woda.
A Marian dziÂ? powiedziaÂ?, Â?e ma za duÂ?y staÂ? ...
Im ktoÂ? jest bardziej trzeÂ?wy, tym trudniej ma na schodach !
Lecz nagle Marian ze schod??w spadÂ? ...
Tak duÂ?o si?? zmieniÂ?o, tak Â?atwo zapomniaÂ?o...
Tak trudno dziÂ? wytrzeÂ?wie?? z niemocy i marazmu
SÂ?owiki gÂ?uchonieme, Wartburgi zardzewiaÂ?e
I Â?on si?? juÂ? nie szuka, bo same si?? znalazÂ?y.
A moÂ?e to normalne, Â?e si?? inaczej marzy
Inaczej si?? przeÂ?ywa i pije si?? po p??Â?
I Â?eby to zrozumie??, potrzeba si?? zestarze??
Lub rzuci?? si?? ze schod??w - najlepiej gÂ?owÂ? w d??Â?
Bo kiedy Marian ze schod??w spadÂ?
To caÂ?kiem mu si?? pozmieniaÂ? Â?wiat
Gdy Marian nagle ze schod??w spadÂ?
W jednÂ? noc przeÂ?yÂ? pi???? lat...
W jednÂ? noc przeÂ?yÂ? pi???? lat...
|