Siedze na twardym krzeÂ?le
W najwiekszym Â?wiata teatrze
Patrze i oczom nie wierze
Nie wierze, ale patrze
Przede mnÂ? mroczna scena
Nade mnÂ? wielka kurtyna
A przedstawienie zaraz sie zacznie
Codziennie sie zaczyna
Tragiczni komedianci
Od tylu lat ci sami
Niepowtarzalne stworzÂ? kreacje
ZamieniajÂ?c sie znowu rolami
Ten, kt??ry dziÂ? gra kr??la
Do wczoraj nosi3 halabarde
A jutro bedzie tylko b3aznem
Prawa tej sceny sÂ? twarde
Premiera za premierÂ?
Pomys3??w nie zabraknie
PublicznoÂ?a zna ich wszystkie sztuczki
A jednak cud??w 3aknie
Po ka?dej plajcie antrakt
A po nim zn??w premiera
I jeszcze wieksza plajta
A teatr nie umiera
Siedze na twardym krzeÂ?le
w najwiekszym Â?wiata teatrze
Patrze i oczom nie wierze
Nie wierze, ale patrze
A obok mnie w milczÂ?cym t3umie
w cieniu tej wielkiej sceny
ArtyÂ?ci cisi i prawdziwi
ArtyÂ?ci niespe3nieni
Nie zagram w tym teatrze
Nie przyjme ?adnej roli.
A serce, a co z sercem
A niech tam sobie boli
I ka?dy nowy sezon
Niech bedzie jak pokuta
StÂ?d przecie? wyjÂ?a nie mo?na
Wiec siedze jak przykuta
Do tego w3aÂ?nie miejsca
W najwiekszym Â?wiata teatrze.
Patrze i oczom nie wierze
Nie wierze, ale patrze
Pode mnÂ? smutna ziemia
Nade mnÂ? nieba kurtyna
Wiec czekam a? Re?yser Niebieski
Og3osi wielki fina3.
Nie wierze, ale patrze
|